s3 at ownlog '06


Link 06.05.2008 :: 12:29 Komentuj (2)
Po raz ostatni podjeżdżam pod jego dom. Gaszę silnik i... nie mam ochoty wysiadać. Jednak pewnych rzeczy nie można załatwić przez telefon. Wysiadam. Wchodzę.
- Miałem nadzieję, że ta znajomość przetrwa dłużej niż łóżko...
- Żyjemy w dwóch różnych światach, łączyło nas tylko łóżko
- Przecież lubisz do mnie przyjeżdżać...
- Do momentu kiedy zrozumiałem, że to wszystko jest bez przyszłości
- Jesteś pewien, że tego chcesz
- Tak, na 100%
- Może kiedyś jeszcze na siebie wpadniemy, może gdzieś się sklikamy
- Świat jest mały. Może.
- Do niczego cię nie namawiam ale zastanów się...
- Zakończmy to już. Powodzenia.
Wychodzę. Wsiadam do auta. Zapalam silnik. Odjeżdżam. Czuję się nadspodziewanie lekko. Tak jakbym zrzucił z siebie jakiś ciężar. Zamykam kolejny rozdział.

* * *
Podchodzę do okna. Zapalam papierosa. Patrzę na pustą ulicę. W półmroku widzę, że on uważnie mi się przygląda.
- Masz piękne, silne ramiona.
- mhm
- Wzbudzają we mnie poczucie bezpieczeństwa
- mhm
- Wiesz, gdybym był kobietą, to chciałbym mieć z tobą dziecko. Chciałbym patrzeć co jak trzymasz je w swoich ramionach.
- Zaraz się popłaczę ze wzruszenia. Gdybyś był kobietą nie byłoby cię tutaj. Masz ochotę na powtórkę czy wracasz do domu?
- Obaj dobrze wiemy dla czego jesteś sam...

* * *
Dziś ma urodziny. Od kilku godzin zastanawiam się czy wysłać sms z życzeniami. Na telefon nie mam ochoty. Przeglądam listę numerów w telefonie. W sumie wysyłam życzenia tak wielu osobom z którymi już nie mam na co dzień kontaktu... Podejmuję decyzję. Staram się napisać coś co by było serdeczne ale i z dystansem. Przychodzi odpowiedź "Miło, że pamiętałeś. Zapraszam na kawę". Nie odpisuję. Mam ochotę do niego pojechać. Na szczęście do obiadu wypiłem wystarczająco dużo wina być prowadzenie auta mieć z głowy. Po jakimś czasie przychodzi następny sms "Przepraszam, chyba nie przemyślałem tej propozycji".
* * *
- Nie siedź cały czas w domu. Wyjdź. Rozerwij się...
Kończę rozmowę. Ubieram się. Wychodzę.
Kilka minut przed pierwszą w nocy. Jeżdżę bez celu po pustym mieście. Podjeżdżam pod Tesco. Szybkie zakupy - ser, wino.
Na parkingu dosłownie wpadam na jakiegoś faceta. Nie do końca mój typ ale w sumie niezły. Dość intensywna wymiana spojrzeń. Każdy odwraca się i idzie w swoją stronę.
Coś mnie kusi by jeszcze nie odjeżdżać. Wsiadam do auta, zapalam papierosa. Czekam.
Wychodzi. Znowu te spojrzenie. Wysiadam, podnoszę maskę by dolać płynu do spryskiwacza. Kątem oka widzę, że on też nie odjeżdża. Przygląda się. W końcu podchodzi. Jedziemy na kawę. Pierwszą na stacji benzynowej. Drugą u mnie. Nie ma seksu. Chyba jest rozczarowany. Ja chyba też. Na wszelki wypadek zostawia swój numer. Może kiedyś...




Link 25.03.2008 :: 12:52 Komentuj (1)
Sporo czasu upłynęło od ostatniego wpisu.
Jakoś nie miałem ochoty myśleć o tym co się dzieje w moim życiu. A już tym bardziej o tym pisać.
Obiekt uczuć w dalszym ciągu jest obiektem uczuć. Między nami wytworzyła się dość dziwna relacja. Nie potrafię tego ani opisać ani zrozumieć. Jedno wiem na pewno, nie jestem mu obojętny. Czekam cierpliwie co z tego wyniknie. Powoli zaczynam obojętnieć. Nie czuję już, że mój świat rozsypał się na kawałki.

Na wszelkie próby swatania reaguję energicznym NIE. Kosza dostało trzech facetów. Ogólnie staram się unikać ludzi.


Link 12.02.2008 :: 20:41 Komentuj (3)
Nic nie przechodzi. Nie. Przepraszam. Przeszła mi chęć na robienie czegokolwiek.
Mogę sobie dowolnie długo tłumaczyć, że to bez sensu, że ewentualny związek nie ma najmniejszych szans na przetrwanie. A głupie uczucia i tak szaleją.
Jestem w stanie dużo zrobić. Może nawet mógłbym postawić na swoim i wywalczyć to czego tak pragnę. Ale... Ale za dobrze pamiętam sytuację z Milanem. I fakt, że nam nie wyszło. Czy warto się upierać na siłę przy czymś co i tak nie wyjdzie?


Link 20.01.2008 :: 15:40 Komentuj (2)
No dobra, wpadłem. Po blisko pięciu miesiącach zdobyłem się na odwagę by przyznać przed samym sobą - zakochałem się. Celowo nic nie pisałem o tym człowieku. Nawet starałem się o nim nie myśleć. Na próżno. To uczucie tkwi we mnie bardzo mocno. Ironia losu - zakochałem się całkowicie bez wzajemności.

Mały flashback: poznałem go pięć miesięcy temu, natychmiast zawrócił mi w głowie. Postanowiłem rozstać się z Milanem. Pojawił się "ten trzeci" w charakterze kochanka i pretekstu do porzucenia Milana. "Ten trzeci" miał być także odtrutką na nieodwzajemnione uczucie - nie pomógł. Tydzień temu na dobre zniknął z mojego życia.

Teraz zostałem sam na sam z obiektem moich westchnień. Tradycyjny układ "kumpel i seks" przerodził się - tylko - dla mnie w gorące uczucie. A on? No... lubi mnie. Nic więcej. Doskonale sobie zdaję sprawę jak beznadziejna jest ta sytuacja. Wiem, że najzdrowiej byłoby zakończyć tą znajomość ale nie potrafię. Ciągle mam nadzieję, że coś się zmieni. Głupie, nie?
Póki co muszą mi wystarczyć spotkania raz na jeden - dwa tygodnie. Kilka godzin poświęconych na rozmowę o niczym i seks. Skończy się chęć na seks - skończy się ta znajomość. Niestety żyjemy w dwóch zupełnie różnych światach, wszystko nas dzieli, nie łączy nic.
Co raz trudniej udawać mi obojętność, ukrywać to co na prawdę czuję. Wiem, że jeśli się dowie to wszystko się skończy - natychmiast. Bo jedno co mamy podobne to charaktery. W końcu ja w takich sytuacjach robiłem tak samo.


Link 13.01.2008 :: 00:37 Komentuj (0)
Mimo tego, że stara się nie wtrącać w moje życie, matka zdecydowała się ze mną porozmawiać. Kolejna osoba, która nie może pogodzić się z tym, że Milan zniknął z mojego życia. Niepokoi się o moją przyszłość. O to, że na starość zostanę sam.
Chyba po raz pierwszy nie miałem kontrargumentów. Doskonale sobie zdaję sprawę, że ma racje. Pozostaje dom starców lub rozwiązanie, które wybrał Mario...

Ogólnie drugi tydzień nowego roku nie należał do tych najbardziej udanych. Z Jego strony zaczęła pojawiać się zazdrość i pretensje. O to co robiłem w Berlinie, o to, że wróciłem jakiś dziwny. Bezsens jakiś. Mam dość, zaczynam się dusić.

W czwartek miałem randkę. Potrzebowałem dobrego seksu. Gość zaczął od zrobienia mi laski z połykiem. Nie zaryzykowałem nic więcej nawet w gumie. Spieprzony wieczór.



Link 08.01.2008 :: 20:09 Komentuj (0)
Pobyt w Berlinie - trochę po niżej oczekiwań.
Powrót do domu - awantury i gorzkie żale w Jego wykonaniu.

A ja to wszystko pierdolę. I na przekór wszystkim mam dobry humor.



Link 02.01.2008 :: 10:56 Komentuj (0)
Impreza sylwestrowa była udana choć nieco poniżej oczekiwań. Być może miałem za duże oczekiwania a być może nie do końca miałem nastrój na zabawę. Z reszta mniejsza z tym.

W Berlinie zostaję do końca tygodnia. Mam ochotę powłóczyć się po mieście, po sklepach, może po klubach.

W sylwestrową noc Milan w poczcie głosowej pozostawił mi życzenia. Dzwonił z zastrzeżonego numeru więc nie mam się jak odwdzięczyć. Jego polski numer już nie odpowiada. Może to i lepiej.


A propos życzeń to życzę wszystkim Czytelnikom by ten nowy rok był zwyczajnie lepszy od poprzedniego - niech nie zawiedzie Waszych oczekiwań.



Link 28.12.2007 :: 14:48 Komentuj (1)
Wczoraj na imprezie u znajomych spotkałem Jacka. Gdybym wiedział, że tam będzie nie poszedłbym.
W dalszym ciągu jest na mnie obrażony. Za wszystko: Milana, moje zachowanie, egoizm, głupotę, itd. itp. Nieźle po mnie pojechał. Zupełnie (nie)przypadkowo wyrwało mu się, że Milan wyjechał do Austrii - od stycznia zaczyna nową pracę. Dotarło do mnie, że kompletnie nic mnie to nie obchodzi.

Nowy rok postanowiłem powitać w Berlinie. Jadę sam. Mam być inaczej. Ma być spontanicznie. Mam ochotę na niezobowiązującą przygodę.


Link 27.12.2007 :: 11:45 Komentuj (1)
Wigilia

Tradycyjnie, z matką, u rodziny. Obiecałem, że będę grzeczny - obyło się bez skandali.

Święta dzień pierwszy

Znowu u rodziny. Znowu miałem być grzeczny. Znowu było nudno.
Postanowiłem sobie nieco pofolgować dietetycznie - ciotka dobrze choć tłusto gotuje - w tym roku, dzięki czemu przez dwa dni przybyło mi cztery kg.

Święta dzień drugi

Bez rodziny. U Niego. Sześć godzin seksu. Trzy odcinki Dextera. Dwie godziny seksu. W końcu powrót do domu i czytanie książki do piątej rano.




Link 06.12.2007 :: 14:12 Komentuj (1)
Wychodzi na to, że "ten trzeci", który miał być odskocznią od nudnawego, erotycznego pożycia z Milanem jakby z automatu został moim nowym partnerem.
Chyba coś przeoczyłem. Chyba nikt nie pytał mnie o zdanie.
I jeszcze bezczelnie powiedział, że planował to od samego początku. No ja pierdole, co za wyrachowanie - w tym jest zdecydowanie lepszy niż ja.
Oferta wygląda ciekawie: ma być dużo seksu, ma być jeszcze więcej seksu, ma nie być wyrzutów i smęcenia - zwyczajnie sielanka.
Gdzie tkwi haczyk?


Załóż bloga

Archiwum

2011
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad

Linki


Insanity

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl